Świątynia Artemidy
Pliniusz przedstawia wspaniałą budowlę, bryłę Artemizjonu efeskiego, jako świątynię o powierzchni 73 x 14 m ze 127 kolumnami, z których 36 pokrytych było zdobieniami. Długo nie wierzono w te informacje i uważano je za mocno przesadzone.
Dlaczego akurat w Efezie, na wybrzeżu Azji Mniejszej, zbudowano świątynię czterokrotnie większą od ateńskiego Partenonu?
Po siedmioletnich poszukiwaniach, angielski inżynier J.T. Wood odszukał Artemizjon efeski, na miejscu dzisiejszego Ajasoluku. Okazało się, że Pli-niusz miał rację. Ta świątynia musiała rzeczywiście być cudem świata, budowlą, która - jak twierdzi Jakub Burckhardt - w niepowtarzalny sposób łączyła w sobie wpływy Wschodu i Zachodu. Marmurową świątynię z Efezu uważano za najważniejsze, największe i najpiękniejsze miejsce kultu na kuli ziemskiej. Pliniusz nazwał Artemizjon efeski prawdziwie godnym podziwu pomnikiem świetności Grecji. Nawet w Nowym Testamencie jest mowa o tej świątyni. Kiedy apostoł Paweł przybył do Efezu, by głosić wiarę chrześcijańską, wystąpił przeciwko niemu złotnik Demetrius. Demetrius wyrabiał i sprzedawał statuetki Artemidy, a nowa wiara, szerzona przez apostoła Pawła, groziła obniżeniem popytu na te wyroby. Jak widać, handel pamiąt-kami już wtedy był dobrym interesem.
Prace budowlane przy największej greckiej świątyni wszechczasów trwały ponad 120 lat. Jej fundamenty spoczywały na dębowych palach, wbitych w podmokły grunt. W roku 356 p.n.e. przepiękna świątynia stanęła w płomieniach. Podpalił ją szaleniec imieniem Herostratos, by w ten sposób rozesławić swoje imię. Po tym pożarze świątynię odbudowano. Jej ostateczny upadek w 136 roku n.e spowodowany był najazdem Gotów.